sobota, 3 czerwca 2017

TO nie jest "globalne ocipienie"

Od polityki międzynarodowej nie da się uciec zbyt daleko. 
Własnych problemów, tzn. krajowych, mamy bez liku, za to niektóre, o zasięgu globalnym, nie dadzą spokojnie zasnąć.

Hedonistyczna Europa przeżywa szok. Nowy prezydent USA stawia dotychczasowe ustalenia międzynarodowe na głowie. Kwestionuje zasadność wcześniejszych ustaleń poprzednich prezydentów USA, a na dodatek domaga się od Europy zachodniej realizacji zobowiązań w zakresie finansowania sił zbrojnych, wchodzących w struktury NATO. O narodowych nie wspomina, bo to sprawa wewnętrzna każdego z państw-członków NATO. Prezydent Trump daje do zrozumienia, że bliższe mu są sprawy Amerykanów niż sprawy Europejczyków, o ile kolidują z interesami USA.
Jest to podejście jak najbardziej racjonalne. Cały świat zachodni ma jemu to za złe i nie przepuszcza żadnej okazji żeby dać temu wyraz.

Media coraz więcej uwagi poświęcają gestom i symbolom. Czasem mają one mało istotne znaczenie /relacje prezydenta z pierwszą damą, zachowanie przy zdjęciach grupowych uczestników spotkania G7/, a czasem mogą być brzemienne w skutki. To ostatnie odnosi się do relacji z A. Merkel, która po spotkaniu G7 we Włoszech odwołała zwyczajową konferencję prasową, a upust swojej frustracji dała kilka dni później w Niemczech http://www.prisonplanet.pl/polityka/merkel_ostrzega_ze_usa_i,p2001937582 .

Trump otworzył wiele frontów, zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Można zadać sobie pytanie, czy ze wszystkim da sobie radę? Nie ma zbyt dużego doświadczenia politycznego. Same dobre chęci mogą nie wystarczyć. Przy tym widać wyraźnie, że media są mu niechętne, żeby nie powiedzieć wrogie.

Trump dopiero wszedł do wielkiej polityki i wiele spraw widzi inaczej niż to miało miejsce za poprzednich prezydentów USA. Jest przy tym nieprzewidywalny w swych reakcjach. Tak przynajmniej odbierają go media światowe. 
Trump ma za złe krajom Europy, że nie finansują w wystarczającym stopniu swych armii. Niemcom zarzuca zbyt ekspansywną politykę gospodarczą na rynku amerykańskim, zwłaszcza motoryzacyjnym, co odbija się na amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym. Niemcom nie jest w smak krytyka ich polityki imigracyjnej. Trump kwestionuje też zasadność polityki klimatycznej, która niesie za sobą zbyt duże i nieuzasadnione koszty dla gospodarki USA.
To wszystko powoduje że media, nie tylko amerykańskie, próbują stworzyć wrażenie, że dni Trumpa na stanowisku prezydenta USA są policzone. Czepiają się byle czego, a tematem wiodącym jest podejrzenie o sprzyjanie interesom Rosji. Tym samym mediom nie przeszkadza od lat podobna postawa A. Merkel, która robi dokładnie to samo, podobnie jak jej poprzednik, który po zakończeniu urzędowania na fotelu kanclerskim, przeszedł na garnuszek Gazpromu.

Trump zapewnia, że nie opuści Europy w razie zagrożenia jej bezpieczeństwa, ale nie mówi wyraźnie jak rozumie zapis art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Daje do zrozumienia, że USA nie będą rozwiązywały problemów które Europa sama sobie stwarza. Dla wielu europejskich przywódców szczególnie denerwujące są pogłoski, że USA każą sobie płacić za stacjonowanie wojsk amerykańskich w Europie.

Nie zostały dotychczas wyraźnie określone relacje USA-FR i trzeba być przygotowanym na to, że USA mogą poświęcić takie kraje jak Polska, Ukraina, czy kraje Pribaltiki, na ołtarzu dobrych stosunków z Rosją. Pojawiają się już pierwsze tego symptomy. Trump zgłosił poprawki do projektu budżetu USA na 2018 rok. http://niepoprawni.pl/blog/spiritolibero/ukraina-odchodzi-do-lamusa
Wśród „poszkodowanych” widnieje Ukraina dla której dotychczasowa pomoc ma być drastycznie ograniczona. Trump uważa, że Ukraina jest problemem dla Niemiec i Francji.

Teraz zaczyna nabierać znaczenia czas. Czy zdążymy odbudować nasze siły zbrojne do takiego stanu, żeby skutecznie przeciwdziałać agresywnym zapędom Rosji? Ktoś powie, że Rosja ma większe problemy na głowie. To prawda, ale ważna jest kolejność ich rozwiązywania. Rosja może zawierać sojusze taktyczne, doraźne. Dla nas jest ważne, żebyśmy nie byli kartą przetargową tych sojuszy.

Po wczorajszym wyborze Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ istotne jest pytanie jak potrafimy to wykorzystać w stosunkach międzynarodowych.

Tymczasem Donald Trump nie zwalnia tempa. Oficjalnie oświadczył, że USA wycofują się z porozumienia klimatycznego podpisanego w 2015 roku w Paryżu. http://www.rp.pl/Konferencja-klimatyczna-Paryz-2015/151219759-COP21-Jest-porozumienie-Planeta-zwycieza.html
Wywołało to kolejny atak wściekłości, nie tylko mediów. Pojawiają się ciekawe komentarze http://niepoprawni.pl/blog/michael-abakus/jednym-ze-sprytniejszych-obywateli-swiata-rzadzacy-klimatami-unfccc  http://niepoprawni.pl/blog/nathanel/klimatyczne-otepienie-trump-wylal-wiadro-czystej-zimnej-wody-na-lby-oszolomow Nie jest wykluczone, że decyzja Trumpa będzie miała również skutki dla Polski.

A poza tym, nie możemy wierzyć bezkrytycznie obiecankom możnych tego świata. Zbyt wiele razy nas oszukano. Znamienna jest tu wypowiedź A. Merkel po powrocie do Niemiec z Sycylii : „kanclerz stwierdziła, że skończyły się czasy, kiedy Europa mogła całkowicie polegać na innych. „Doświadczyłam tego w ostatnich kilku dniach. I dlatego mogę jedynie stwierdzić, że my, Europejczycy, musimy naprawdę wziąć nasz los w nasze ręce – oczywiście, zachowując przyjaźń ze Stanami Zjednoczonymi i z Wlk. Brytanią oraz zachowując dobrosąsiedzkie stosunki, gdzie tylko to będzie możliwe, nawet z Rosją” – stwierdziła Merkel. http://www.euractiv.pl/section/polityka-zagraniczna/news/merkel-i-trump-europa-musi-liczyc/


To zła wiadomość dla Polski. Czyżbyśmy znowu stawali przed alternatywą: jak masz liczyć na kogoś, to licz raczej na siebie?  

stary.piernik 

10 komentarzy:

  1. W czasach PRL-u Kościół katolicki był czynnikiem spajającym społeczeństwo i posiadał chyba najwyższy autorytet w tym społeczeństwie. Po zmowie magdalenkowej okazało się, że w tym Kościele również byli ludzie którzy usiłowali znaleźć dla siebie cieplarniane warunki egzystencji. Oczywiście poza tymi którzy za wyznawane idee gotowi byli oddać życie. Upływ czasu powoduje, że tych oportunistów przybywa. Źle się dzieje również dlatego, że Episkopat realizuje cele Watykanu, które zwłaszcza dzisiaj nie są zbieżne z naszymi interesami narodowymi. Pojednanie z moskiewską Cerkwią Prawosławną nie jest w naszym interesie narodowym i nikt nie pyta się o zdanie społeczeństwa. Episkopat usiłuje to zrealizować ponad naszymi głowami.
    Podobnie stanowisko Watykanu w kwestii imigrantów nie jest zgodne z naszym interesem narodowym, bo ma na uwadze interes przede wszystkim Włoch, które sobie z problemem uchodźców nie radzą. Stanowisko to faktycznie jest zbieżne ze stanowiskiem Komisji Europejskiej. Podobnie za kuriozalne uważam zabieranie głosu przez Watykan w kwestii pakietu klimatycznego. Ostatecznie można przyjąć to jako głos w dyskusji, ale w żadnym przypadku jako potępienie tych którzy mają odmienne zdanie, co ma miejsce w przypadku potępienia decyzji Trumpa o odstąpieniu USA od uzgodnień paryskich z 2015 roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. San Eskobar zagłosowało. Pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  3. No i widzita dlaczego Polskę cza było w Zakopanem ponownie powierzyć Matce Bożej. Jak Agnostyk czepia się Kościoła to tylko Ona zaradzić może. Co daj Boże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Kościoła tylko urzędników Kościoła.
      Widzisz różnicę?

      Usuń
    2. Ej Pierniku, Pierniku. Wszystkich wsadzasz do tego samego wora. Ciebie i mnie dałoby się też za workować i zawyrokować? Żeśmy jednacy?

      Usuń
    3. Skąd ten wniosek?
      Ja rozróżniam aktyw od wyrobników.

      Usuń
    4. A mnie się wydaje, że niektórym się wydaje, że Pan Bóg strzelił sobie drzemkę. A tymczasem się mi wydaje, że Pan Bóg ma niezły ubaw. Ba może i robi sobie ze wszystkich niezłe jaja. Czeka, jest cierpliwy. Czeka. Kto by to wymyślił? By zamknąć człowieka w jakimś DNA. Kazać mu być np płodnym przez sześć godzin. Ale jeszcze trzy dni w przód i w tył. Kazał być aktywnym powściągliwie. Ba! Pozostawił, dał człowiekowi taki napęd, że gwizdki urywa. A ludzie wymyślili, że nie ma złej drogi do swej niebogi. A Ty, Pierniku gadasz o jakimś aktywie i wyrobnikach. No oczywiście sugerujesz, że są oni wolni. Pan Bóg tak zrobił jak chciał. I będzie jak on zechce. Powiesz, żem nawiedzony. A gadaj sobie. Jednak gdy nieraz patrzę na to co się wokoło mnie dzieje. To tylko pytam, dlaczego? Dlaczego? Przecież ja tego nie chcę, nie chciałbym. Po co to wszystko. Pochylam głowę i jeżeli to dotyczy moich miłości. Szczególnie tych najmniejszych. To już pytań nie zadaję. Ale zaginam rękawy i jestem tym aktywem na Boże polecenie. Głupio piszę. Ale chyba z refleksem żyję.

      Usuń
    5. Czasem próbuję jakiś problem opisać ogólnie, ale jak widzę się nie da. Ty jesteś pod tym względem lepszy tzn. idziesz w takie ogólniki, że podejrzewam sam nie wiesz o co Ci chodzi.
      No dobra. Powiem tak. Ja do swojego kościoła parafialnego lubię chodzić, bo tam księża nie mówią o polityce. Nawiasem mówiąc proboszczem był tu ks. Prałat A. Kwaśnik /zginął w Smoleńsku/. Księża na parafiach najczęściej są tacy sami, ale już biskupi wchodzą w politykę i to często, wbrew interesom Polski. I tylko o to mi chodzi. Ciągle przypominam, że „królestwo moje nie z tego jest świata”. Jaki więc jest interes hierarchów KK z naszego Episkopatu w jednaniu się z Cerkwia Prawosławną? Zwłaszcza jeśli ta inicjatywa ma podtekst polityczny? Jednocześnie ten Episkopat nie potrafił zachować się zwyczajnie po ludzku po katastrofie w Smoleńsku?
      Po co ja to piszę? Ty wiesz swoje i ja też.

      Usuń
    6. No popatrzta. Taki inteligentny a głosu wosk populi nie kuma. Dużo uma a nie kuma.
      Chłopie. Pokój społeczny jest nam potrzebny. Pokój w rodzinach. Wychowanie w domu i w szkołach. Wyzbycie się nienawiści, zawiści. Zazdrości. Wiem, wiem. A zadośćuczynienie? Toż zadość czynią. Nasyłając na Polskę wszystkich masonów unijnych razem z kanałem weneckim, piękną lożą. A jednanie z Cerkwią? Czubek nosa jest najbliższy. Paczeć go.

      Usuń
    7. Dobry wieczór,
      Ten „lud wioskowy” zawsze da sobie radę. Nie on sieje nienawiść. Nie on zazdrości. On to wszystko bierze na „chłopski rozum” i wyciąga wnioski. Jemu trudno robić wodę z mózgu. Problem w tym, że na wszystko nie starcza mu czasu.
      Z młodymi można rozmawiać pod warunkiem, że chcą słuchać. Twierdzą, że mają swój rozum, tylko mają problem z korzystaniem z niego. Dopiero jak się zbytnio zapętlą, przypominają sobie o rodzicach, czy dziadkach i uderzają w płacz, „mamo, tato, dziadku, ratuj”.
      Pokój społeczny może osiągniemy, tylko nie wiem kiedy i za jaką cenę. Rozhuśtanie nastrojów społecznych zajęło dziesięciolecia. Uspokojenie musi zająć też co najmniej tyle. Innej drogi nie ma.
      Na szkołę coraz trudniej można liczyć, bo ciału pedagogicznemu przesłoniła oczy mamona. Nie wszystkim to oczywiste. Ale zawsze tak jest, ze najbardziej widoczna w stadzie jest czarna owca.

      Spokojnej nocy. Pozdrawiam weekendowo 

      Usuń

Informacja dotycząca plików cookies: