Po wczorajszym
dniu zabawię się w Kassandrę.
Odbywamy
znowu chocholi taniec. Od ściany do ściany.
Jeszcze
niedawno euforia wśród zwolenników PiS sięgała zenitu. Według sondażowni PiS
miał większość parlamentarną z palcem w d…e. Zastanawiano się jak zebrać
większość konstytucyjną? Nagle coś się zacięło. Odżył pogrzebany dawno Kukiz.
Rumun zbliża się do 10%. Spady przekraczają próg 5% itd.
Wynik końcowy
zawsze musi się sumować do 100%. Innej opcji nie ma, przynajmniej w arytmetyce.
Jeśli gdzieś przybywa, gdzieś musi ubyć. Mam jednak kłopot ze zrozumieniem
dlaczego, jeśli PiS ma poparcie na stabilnym poziomie, przybywa PO i lewactwu,
to kto traci? U niezdecydowanych bez zmian.
Wiem o co idzie
gra. Na początku kampanii wyborczej i grubo przed nią PO i jej przystawki
wyraźnie oświadczyły, że trzeba zjednoczyć się choćby z diabłem, aby nie dopuścić
do władzy PiS, bo wtedy z nimi koniec! Właśnie rozgrywana jest rozpaczliwa
próba przechylenia szali na stronę PO i jej pogrobowców.
PiS może
wygrać wybory, ale nie może przejąć władzy. Każdy wynik, który da PiS mniej niż
230 mandatów oznacza, że nie przejmie władzy, bo mniejszościowy rząd nic nie
zrobi. Temu ma służyć zwiększenie liczby partii wchodzących do nowego Sejmu.
Skład Senatu jest sprawą wtórną. To mają uświadomić i wdrukować wyborcom media.
Ale potencjalna
opozycja też nie zmontuje stabilnego rządu większościowego, bo z kogo?
Pozostaną
przyspieszone wybory. Na wiosnę.
Kampania
wyborcza kiedyś musi się skończyć bo społeczeństwo oczekuje decyzji. Krótko
mówiąc, rządzenia a nie administrowania.
Tymczasem po
stronie PiS panuje zastój. Zamiast zdecydowanej walki o każdy głos, cisza
i spokój. Dali się wciągnąć w jałową dyskusję o podziale teczek ministerialnych w rządzie
B. Szydło.
i spokój. Dali się wciągnąć w jałową dyskusję o podziale teczek ministerialnych w rządzie
B. Szydło.
Do wyborów
jeszcze parę dni, po co więc zajmować się dzieleniem skóry na niedźwiedziu?
Nie
przysporzy głosów PIS zachowawcza, czy wręcz kunktatorska postawa w kwestii z
kim ewentualnie po wyborach?
Uważam za
zasadniczy błąd stawianie na koalicję z ugrupowaniem Kukiza, który wyraźnie
daje do zrozumienia, że tej koalicji nie pragnie, a jeśli już to na jego
warunkach. To zaś oznacza powtórkę z koalicji PiS-LPR-Samoobrona.
Z mojego
punktu widzenia może być jeszcze gorzej. W tym tyglu z którego wybierani będą
członkowie nowego rządu jest tak namieszane, że nie do końca wiadomo kto swój,
kto obcy.
Przykładowo
Gowin który przez kilka lat zasiadał w szeregach PO, przyprowadził ze sobą
ludzi tego samego pokroju. Kto zagwarantuje ich lojalność wobec PiS?
Tych
niewiadomych jest więcej.
Złe wrażenie
robi beztroska z jaką przedstawia się kolejne kandydatury na stołki
ministerialne. To festiwal miernot politycznych. Skądinąd to nic nowego. Może
być katechetka ministrem spraw wewnętrznych, może być Gowin ministrem obrony. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaros%C5%82aw_Gowin
Gowin był
ministrem sprawiedliwości w rządzie PO. Czymś zasłynął, czy utrwalił się w
naszej pamięci?
Nie przypominam
sobie. Teraz jest proponowany na ministra obrony narodowej. Jaką on ma wiedzę
na temat wojska i obronności państwa? Czasy są wyjątkowo niespokojne. Czy to ma
być wyłącznie nagrodą za „przyprowadzenie” kilku posłów w szeregi PiS?Czy na tym ma polegać cywilna kontrola nad wojskiem?
Źle odbieram
manierę która króluje w szeregach PiS. Po co te bezsensowne wybuchy radości,
zwłaszcza przed kamerami i mikrofonami, przy kolejnych wtopach PO? Według mnie
trzeba spokojnie punktować, bo do wyborów zostało niewiele. Poza tym to usypia.
Trzeba pamiętać z kim mamy do czynienia!
Wszyscy
obserwatorzy sceny z zaciekawieniem oczekują co tym razem odegra rolę „dziadka
z Wehrmachtu”?
Nie można wszystkiego zostawić w rękach KBW!
stary.piernik
Kto wie co Sejm przegłosował pod przykrywką awantury o odrzucenia weta PAD?
OdpowiedzUsuńGrodzka w wywiadzie dla tv Polsat: PODJĄŁEM :))))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńhttp://kontrowersje.net/nie_macierewicza_ale_sama_si_schowaj_progenituro_prl
OdpowiedzUsuńKrótko, celnie i dosadnie :)