poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Taśmy krążą po Polsce.


Afera goni aferę. I co? I nic. Jeszcze rozkwita w najlepsze afera Amber Gold, a już pojawiają się kolejne. Trudno powiedzieć, że pojawiają się, bo one faktycznie krążą po Polsce już od dawna. Teraz odbywa się licytacja, kto ma coś bardziej atrakcyjnego. Gra toczy się o to czym „przykryć” kolejną sensacje.
A więc były „taśmy Serafina”, to przyszedł czas na aferę Amber Gold. Kiedy ta trwa zbyt długo, to usłużne media wyciągnęły niegospodarność środkami partyjnymi PiS, wypłacanymi z budżetu. Dla równowagi te same media twierdzą, że w kolejce czekają kolejne taśmy, które mają przysporzyć poważnych problemów prezesowi PO. Są nawet wskazania personalne, kto jest bohaterem kolejnych odsłon. Czekamy do jesieni.
Tu najmniej chodzi o jakąkolwiek równowagę w tych wyliczankach. Bo jak porównać praktyki ludzi PSL-u z aferą Amber Gold? Tu dbałość o rodzinę i najbliższych, zwana eufemistycznie nepotyzmem, a z drugiej strony sprzeniewierzenie oszczędności ludzi, którzy naiwnie powierzyli je cwaniakowi, który żyje od przekrętu do przekrętu. Na domiar złego okazuje się, że afera Amber Gold, to wierzchołek góry lodowej. W miarę pojawiania się kolejnych szczegółów widać, że mamy do czynienia z rozbudowanym systemem mafijnym, który ma swoich ludzi ulokowanych wszędzie. Przestaje dziwić, że „bohater” uzyskuje kolejne wyroki, za to w zawieszeniu, a te kolejne wyroki nie powodują odwieszenia poprzednich mimo, że te poprzednie nie zdążyły się jeszcze przedawnić. Niejasna jest w tym wszystkim rola prokuratury i wymiaru sprawiedliwości. Konferencja prasowa ministra Gowina służy właściwie wybieleniu poczynań sądownictwa i prokuratury. Właściwie to rozgrzeszeniu zaniechań tych organów.   
Atmosfera się zagęszcza. Opozycja atakuje. Ale jak to się ostatnio coraz częściej zdarza, robi to nieudolnie i nieskutecznie. Co robi PO? Kontratakuje. Ma za złe PiS-owi, że wydaje fundusze partyjne na ochronę prezesa Kaczyńskiego. Dowody? A po co?
Sprawa pewnie znajdzie swój epilog w sądzie. Ale kto za rok, czy dwa, będzie pamiętał  o co tam poszło? Tak jak tu

stary.piernik

3 komentarze:

  1. Za najlepszy komentarz do dzisiejszych wypocin Newsweeka może posłużyć wpis @ronalda-thatchera na @katarynie 2012/08/20 20:58:00
    "... Ale okazuje się ,że ''inteligentny'' troszkę upośledzony jest na ciele i umyśle (lekko jebnięty) - robi aferę z czegoś co sam autor artykułu w ''Newsweeku'' mówi, że NIE WIADOMO czy kwalifikuje się do zarzutu prokuratorskiego...
    Skoro autor nie wie, to znaczy że wie :)"

    p.s. skoro Lizy chwytają się takich metod, to znaczy, że partia oszustów cienko przędzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na to, że taśmy poleżą jeszcze w szufladzie/szufladach?
    Póki co odbywa się cyzelowanie afery Amber Gold. Prokuratura ma pełne ręce roboty. Minister Gowin gorączkowo kombinuje co zrobić, żeby było jak było. Szukają winnych wśród tych, którzy ściśle wykonywali polecenia przełożonych, itd. A dzisiejszy dzień przynosi kolejne rewelacje. Jak ta, że zobowiązania Amber Gold ujawnione dotychczas przekroczyły 52 mln zł. Ciekawostka innego rodzaju jest to, że samoloty OLT Express latające dla Amber Gold nie wnosiły opłat lotniskowych. Zobowiązania z tego tytułu liczone są w dziesiątki milionów złotych. I co? I jak zwykle nic!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla ścisłości. Prokuratura dalej nie wie o co chodzi w tej aferze. Dlatego nie widzi powodu do aresztowania pana Plichty vel Stefańskiego. 52 mln zł wynoszą zobowiązania AB wobec swoich klientów.

    OdpowiedzUsuń

Informacja dotycząca plików cookies: