poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Wierzyć? czy jednak patrzeć rządzącym na ręce?



Dzięki takim wątkom jak protest rodzin niepełnosprawnych, czy walka o utrzymanie przy życiu Alfiego Evansa, w naszych mediach brakuje miejsca na dyskusję o skutkach dla Polski amerykańskiej ustawy Act 447. 
Ilu ludzi tyle zdań. Niestety, ale w tej sprawie liczą się wyłącznie suche fakty, a te nie są dla nas korzystne. W trakcie kolejnych wypowiedzi osób zabierających głos w sprawie dowiadujemy się, że ustawa jest tylko kolejnym krokiem w doprowadzeniu do zaspokojenia roszczeń holocaust industry. Zgroza polega na tym, że za poprzednich rządów, zwłaszcza koalicji PO-PSL, doprowadzono do stworzenia prawnych podstaw do realizacji takich roszczeń, wbrew prawu krajowemu, które wyklucza dochodzenie roszczeń z mienia bezspadkowego. Awantura wywołana przez litwaczkę Azari była tylko wstępem do szeroko zakrojonej akcji lobby żydowskiego wobec Polski.
Jakoś umknęło pamięci, że w 2009 roku Władysław Bartoszewski https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Bartoszewski , członek rządu premiera Donalda Tuska podpisał się w imieniu III RP pod deklaracją terezińską. Zrobił to bez żadnych dodatkowych uwarunkowań. https://www.pch24.pl/just-act-i-duch-bartoszewskiego--co-dalej-z-zydowskimi-roszczeniami--,59810,i.html Co o tej sprawie przekazał Tuskowi i co ten z tej informacji zrozumiał? Tego nie wiem. Mogę się co najwyżej domyślać.
Act 447 nie jest jedynym naszym powodem do zmartwień. Ostatnio został wzmocniony listem 50 członków Kongresu USA do Departamentu Stanu. https://wpolityce.pl/polityka/392115-szokujacy-list-50-czlonkow-kongresu-do-departamentu-stanu-usa-apelujemy-o-zwalczanie-antysemityzmu-w-polsce-i-na-ukrainie Wrzucono tu różne wątki do jednego worka. Prawda nie ma tu większego znaczenia. Ta akcja kłamstw i pomówień dotyczy również państw należących do UE które dołączyły, najczęściej na zasadzie owczego pędu.
O polityce kadrowej w MSZ można godzinami https://www.salon24.pl/u/nick/850157,no-no-coraz-ciekawiej-nie-zgadniecie-kto-sporzadzal-co-najmniej-jedna-z-wycieknietych-notatek-msz Tylko czy coś z tego wynika? Powtarzające się od lat pytanie brzmi kto tu rządzi? A może kto rządzi kolejnymi rządami III RP? Niewtajemniczeni mogą zadyskutować się na śmierć, a tymczasem kluczowe decyzje podejmowane są poza naszą wiedzą i zgodą.
Przez lata istnienia III RP uprawiano wobec Polaków pedagogikę wstydu. Słowem-wytrychem stał się rzekomy antysemityzm Polaków. Przykleiło się to do nas niczym przysłowiowe g…o. Rzadko kto zwraca uwagę na idiotyzm tego pomówienia. Żydzi nie są Semitami. https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Semici;3973860.html W komentarzach zwraca się uwagę, że Żydzi stanowią zaledwie 6% populacji narodów zaliczanych do Semitów, a zawłaszczyli słowo "antysemityzm" wyłącznie mając na myśli siebie samych.
Dziwnym trafem pomija się milczeniem w mediach szerzony przez Żydów antypolonizm.
W przestrzeni medialnej od lat krąży żądanie odszkodowania w wysokości 65 mld USD za mienie pożydowskie. Kwerenda w archiwach MSZ wykazała bezzasadność roszczenia. Wówczas lobby żydowskie sięgnęło kolejno po wsparcie ze strony rządu USA, Izraela i poszczególnych państw UE. 
Polacy ciągle zastanawiają się jakie są przyczyny bezsilności, czy bezradności naszych władz wobec takiej polityki? Plują na nas ze wszystkich stron, a co najbardziej oburza, robi to V kolumna usytuowana wśród nas w Polsce i robi to bezkarnie od lat, za nasze pieniądze. Czy to jest tylko przejaw masochizmu z naszej strony? Czy są jednak inne, poważniejsze, powody nam nieznane? Czy skrzętnie ukrywane?

Jakoś trudno uwierzyć, że przez wszystkie lata powojenne płacimy frycowe za naszą łatwowierność, czy głupotę polityczną. Ile w tym bezpośrednio naszej winy, a ile tzw. czynników obiektywnych, trudno ocenić.
Od 1989 roku opanował nas jakiś amok i za namową grupy złotoustych wyraziliśmy zgodę na tzw. transformację ustrojową, która sprowadziła się do wpuszczenia lisa do kurnika. Uznaliśmy, że to co przez dziesięciolecia odbudowywaliśmy ze zniszczeń wojennych warte jest symboliczną złotówkę i powinniśmy być dozgonnie wdzięczni każdemu kto zechce te dobra łaskawie przejąć i czerpać z tego korzyści. 
Wszystko co było do upłynnienia traktowano jedną miarą. Banki, bo nie umiemy nimi zarządzać. Zakłady produkcyjne, bo grunty na których leżą są więcej warte. Kopalnie, bo za droga jest ich eksploatacja. 
Podobnie potraktowano środki masowego przekazu. Efektem widocznym gołym okiem była inflacja i bezrobocie o skali znanej dotąd wyłącznie z literatury.
Kiedy zorientowaliśmy się co się stało, było już za późno na odwrót. Zresztą, kto to miał zrobić? Ci sami co przez lata bawili się w rozdawnictwo tego co nie było ich własnością?
Ci geniusze z konspiracyjnych kompletów „zapomnieli” że udostępnili za frajer rynek zbytu, pozwolili narzucić nam skrajnie niekorzystne warunki dostępu do kapitału, a ponadto staliśmy się bezbronni wobec wrogiej nam propagandy medialnej.
Dzisiaj możemy do woli biadolić, że banki są w obcych rekach i one decydują o warunkach dostępu do kredytów. Zlikwidowano bezpowrotnie całe sektory gospodarki. Zamiast zakładów produkcyjnych mamy montownie. Na dokładkę zyski, bez opodatkowania w Polsce, są transferowane do właścicieli rozrzuconych po całym świecie. W sklepach wielkopowierzchniowych sprzedawane są towary przywożone z innych krajów, a miejscowi producenci  mają trudności ze zbytem swojej produkcji w kraju jak i na dotychczas dostępnych rynkach b. ZSRR. Ta ostatnia sprawa wynika z sankcji nakładanych przez UE. Można by to zaakceptować gdyby nie fakt, że wiele państw UE ma za nic sankcje i w najlepsze handluje z Rosją, bo to o niej mówię. 
Kpiną z nas jest pytanie o zgodę Brukseli, czy wolno nam żądać płacenia przez właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych podatków w Polsce?
Mnogość przepisów unijnych i do tego nieskuteczność ich egzekwowania powoduje dodatkowo uszczuplanie dochodów państwa. Efekt jest taki, że co jakiś czas powtarzana jest opinia, że Polska to bardzo bogaty kraj, bo przy takim bałaganie ciągle istnieje i nie wszystko zostało już roztrwonione.
Jako państwo, ale także jako obywatele jesteśmy zadłużeni ponad wszelkie możliwe granice. Dług państwa to niewyobrażalna dla nas kwota /w dodatku szacowana według mało czytelnych kryteriów/, ale dług jaki mają obywatele wobec banków też jest znaczący. Dotyczy to ponad 80% /może nawet znacznie więcej/ ogółu naszych obywateli. 
Co to ma do rzeczy? Otóż banki, mimo że działają w Polsce, w przeważającej mierze są własnością kapitału obcego, mniej lub bardziej związanego z rodzinami żydowskimi.
St. Krajski w rozdziale II swej książki „Masoneria polska 2017 u progu katastrofy” pisze, że dzisiaj mamy do czynienia z „ekonomią magiczną” która generuje pieniądz oparty o udzielane kredyty bankowe.
Tu trzeba przypomnieć, że jeszcze na początku XX wieku pieniądz musiał mieć pokrycie w kruszcu /złoto, srebro, platyna/ lub kamieniach szlachetnych. Zasada ta została zniesiona na podstawie układu z Bretton Woods w 1944 roku.  Nowy mechanizm produkcji pieniądza pozwala bankom na manipulacje które w efekcie doprowadzają do upadłości klienta, przy czym nie wyklucza się upadłości całych państw. Wystarczy przypomnieć naszych „frankowiczów” a także problemy z jakimi od lat boryka się Grecja. 
Dzisiaj problem dotyczy nie tego, jak się bronić przed pazernością narodu wybranego, ale czy mamy jeszcze szanse na obronę?  

stary.piernik

12 komentarzy:

  1. W co my się naprawdę bawimy?
    https://www.tvp.info/37019973/prokuratura-postawila-zarzuty-popelnienia-zbrodni-vatowskiej-pierwsza-taka-sprawa - prezesi spółek telekomunikacyjnych
    Sąd w Warszawie odmówił zastosowania aresztu tymczasowego wobec zatrzymanych. Zażalenie prokuratury zostanie rozpatrzone za tydzień, bo teraz mamy dłuuuugi weekend.
    https://www.tvp.info/37018985/
    A sądy swoje http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1386587,szczecin-marek-m-pseud-oczko-zwolniony-z-aresztu.html
    https://www.tvp.info/36949866/wiezienie-dla-komornika-sad-najwyzszy-sie-nie-zgadza
    https://szczecin.tvp.pl/36947867/7-maja-sad-rozpozna-zazalenia-na-areszt-s-gawlowskiego
    Włosi są lepsi http://radioszczecin.pl/6,367279,sad-zwolnil-z-aresztu-22-gangsterow&s=69&si=69&sp=69
    Schemat od lat ten sam. Policja, CBA, CBŚ zatrzymuje podejrzanych. Sprawa trafia do prokuratury i … dalej wielka niewiadoma. Areszt, wyjście na wolność za kaucją, albo za słabe dowody.
    Mało słyszymy o prawomocnych wyrokach skazujących. Zatrzymani w warszawskiej aferze reprywatyzacyjnej siedzą we Wrocławiu już ponad rok. Jan B. b. poseł PSL ma zarzuty od listopada 2015 roku. http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/podkarpacie/a/nikt-nie-chce-sadzic-bylego-posla-psl-jana-burego-afera-podkarpacka,11668166/ Kiedy będzie i czy w ogóle będzie wyrok skazujący? Nie wiem.
    Jak długo będzie tolerowane państwo w państwie? To jest ta dobra zmiana? Dla kogo?

    OdpowiedzUsuń
  2. Titaniac czy Titanik.
    Analizy i analogie. Obserwacje i spostrzeżenia. No dobra. W obserwacjach jesteśmy zbieżni. Jednak ma być ta katastrofa. Bo katastrofa Titanica jest tak porażająca, że snuć porównania to straszne. Wolę zaścianek i moje klimaty, nie sądzę, że jestem odosobniony. Analogia, jednak analogia, pomiędzy naszym "nowoczesnym państwem" , społeczeństwem jest wydumana? Tragedia Alfiego miałaby przysłonić nieszczęście 447 i kamieni kupę? Fakty, przytaczane przez Ciebie, są tak oczywiste, pokaźne i jaskrawe, że wzrok z trudem to ogarnia. Dlatego nie uważam by Alfo tragedia miala coś przesłonić. Ona pokazuje barbarzyństwo i dwulicowość nowoczesności i postępu. "Titanica"który skończył jak skończył. W swojej potędze i sile, w swojej niezatapialności i bezpieczeństwie a faktycznie kruchości. Od strony technicznej intryga wobec Polski jest faktycznie misterna. Dobrze to opisujesz a ja mam też w świadomości. Lecz od strony psychologicznej, jak dla mnie nie jest to już takie oczywiste. Jesteśmy aż tacy gnuśni, że ten skomplikowany system nas paraliżuje? Paraliżuje! Niezależnie czy są winy, czy ich nie ma, Czy i kto zawinił, pozostaje koląca w oczy prawda, że nie ma rozsądku i proporcji. W takim razie musimy trwać przy diagnozie, obserwacji. Mamy godzić się na przepych jednych i beztroskę, jeżeli ona jest przy "dobrej zmianie" żyć jak desperaci. Przecież do kamieni kupę dołożymy dzikość, dzicz już jest, barbarzyństwo kwitnie.
    Nie odpowiem na wiele pytań. Wiem tylko jedno, że napadanie na siebie, wieczne kotłowanie do niczego nie doprowadzi. Postawie tylko pytanie: czy aby ten cały kołtuński zgiełk, to kotłowanie się w buszy obserwacji, domysłów, półprawd nie ma czegoś przykryć. W kurzy orientują się, najlepiej, Ci, którzy ten kurz wzniecają. Oni mają kompasy wcześniej nastawione. A nam pozostają zapasy. Konkurs czyj diabeł starszy.
    Zgadzam się, że dyskusja o zarobkach śmietanki politycznej to jak szukanie grosza w dziadowskim worze, że to populizm. Ale co da diagnoza? Nic. O przepraszam da kolejne popukanie się przez zaścianek po czole. Zaścianek powie jeszcze, że jest to zabawa głupich.
    Jesteśmy pasażerami Titanica? Może. Może to będzie taka realność, która nam da rzeczywistość. I z pieśnią na ustach będziemy przechodzić do wiecznej rzeczywistości tych Polaków co to po szkodzie nabierają rozumu? Może. Ja wiele śpiewam, ostatnio kołysanek, szczególnie:). Ciekawe dlaczego rządzie nie pracują z pieśnią na ustach. Czy kradnąc wat złodzieje śpiewają. Czy ludzie śpiewający są żli. Niektórzy tak bo u Pana Boga liczą się i tacy i tacy. Śpiewajcie "Jeszcze Polska nie zginęła" ale wiedzcie, że w niektórych Waszych złotych ustach to brzmi obłudnie i jest obelgą dla mojego ukochanego miejsca, gdzie mam groby rzeczywiste. Nie przeklinam tego miejsca i nieba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stary.piernik1 maja 2018 22:33

      Przedstawiam zawsze swój pogląd, podpieram się też zdaniem innych, których uważam za komentatorów poważnych. Nie jestem wszystkowiedzący.
      Zacznę od sprawy pozornie najprostszej. Alfi Evans był przykrywką w tzw. przekazie dnia. Sprawa nie miała „przykryć” poważnych tematów. Służy jako tzw. zamulacz. Temat nośny medialnie, ale potraktowany powierzchniowo, emocjonalnie. Dopiero w trakcie rozwoju wydarzeń pojawiły się inne wątki które zmieniły narrację.
      W tym samym czasie rozgrywają się poważniejsze sprawy, ale ich obserwacja i rozumienie wymaga wysiłku intelektualnego, a z tym to już u wielu gorzej.
      Zwróć uwagę na wydarzenia towarzyszące. Tym razem krajowe. W Sejmie doszło do protestu niepełnosprawnych i ich opiekunów. Ta sprawa nie była załatwiona systemowo nigdy. Zawsze starano się temat przemilczeć, albo doraźnie zaklajstrować. Teraz też nie chodzi o docelowe rozwiązanie problemu, tylko o dokopanie rządzącym którzy zachowują się jak pospolici gamonie. Można też przyjąć wariant, że podejmują grę z premedytacją, bo ludzie w tym czasie nie będą zajmowali się innymi tematami.
      Problem postawiono dzisiaj na płaszczyźnie finansowej. Poszkodowanych interesują dzisiaj tylko pieniądze. Według mojej logiki jeśli rząd coś daje extra w ciągu roku budżetowego, oznacza że komuś zabierze. W budżecie są zaskórniaki, ale są to rezerwy celowe i nie można ich wydać na dowolny cel. W obecnych pertraktacjach jest pewien smaczek. Komentatorzy podpowiadają rządzącym, że wymaganą gotówkę można zastąpić bonami celowymi które można by zrealizować tylko na określone cele, a ich docelowi odbiorcy /wykonawcy usługi/ wymienialiby je na gotówkę. Czy rząd z tego skorzysta? Mam poważne wątpliwości.
      W całej sprawie jest jeszcze do wyjaśnienia dlaczego kancelaria Sejmu dopuściła do wejścia na teren Sejmu tej grupy protestujących, wprowadzonych przez posłankę Nowoczesnej? Przecież to nie była wycieczka ani wysłuchanie publiczne w sprawie.
      Czy do katastrofy dojdzie i co ma być tą katastrofą? To jest klasyczny temat do gdybologi stosowanej. Dzisiaj mamy na karku roszczenia holocaust industry. Jest jednak coś według mnie poważniejszego. To manipulacje światowej finansjery. Wystarczy przypomnieć wielkość długu Polski ulokowanego we wszelkich papierach dłużnych. Wystarczy pokuglować tymi papierami i nasza gospodarka leży i kwiczy. Jeśli ktoś ma wątpliwości niech sobie przypomni jak uwolniono Chiny z rezerw walutowych kiedy zaczęli głośno mówić, że nie podoba im się dolar jako wiodąca waluta wymienialna . To sprawa sprzed zaledwie kilku lat.
      Nie mam najmniejszej wątpliwości, że robi nam się ustawicznie wodę z mózgu. Najświeższy przykład dotyczy prac nad budżetem UE na najbliższe lata. Temat sprzedaje się nam w ten sposób jakby od przyznanej Polsce kwoty zależała nasza przyszłość. Tak trudno zrozumieć, że nam nikt nic nie daje, a jeśli już to nie robi, to nie daje za darmo! Wpłacamy do kasy UE pokaźną kwotę, wyliczoną z automatu, a otrzymujemy pieniądze po zatwierdzeniu wydatku celowego przez urzędników unijnych. I ta droga nie jest ani prosta, ani łatwa. Często słyszę opinię, że per saldo z trudem w tym rozliczeniu wychodzimy na swoje.
      Został mi jeszcze wątek europejski, ale o tym potem. Jest zbyt obszerny na dzisiaj.

      Usuń
    2. stary.piernik2 maja 2018 19:23

      Odpowiedź wyszła mi zbyt obszerna. Będzie więc w kawałkach :)

      Zaścianek zaściankiem, ale o nim decyduje to co się dzieje poza nim. Dlatego od dawna próbuję zrozumieć dlaczego jest tak jak jest? Tu jednak króluje szum informacyjny. „Tłumaczy Pisma Świętego” nie brakuje, ale w większości są to niestety fałszywe autorytety.
      Analizować sytuację w Europie można w odniesieniu do ostatnich lat, ale powinno raczej od około 100 lat. Według mnie wszystkiemu winna „komunistyczna zaraza”. Co dla jednych było ciekawostką intelektualną, dla innych było namacalnym doświadczeniem dotyczącym setek milionów ludzi. Różnica polegała na tym, że w krajach objętych kuratelą Rosji sowieckiej nie było wyboru, a w krajach Europy Zachodniej komunistów-ideowców finansowali właśnie satelici radzieccy. Zamożna Europa problem lekceważyła, albo z nim walczyła. Syty z głodnym nigdy nie znajdzie wspólnego języka.
      Kolejne wojny w różny sposób odbiły się na życiu społeczeństw europejskich. Obecność poszczególnych państw w różnych koalicjach spowodowała po II wojnie kompleksy tłumione lub podsycane. Na tym gruncie zbudowano dwa obozy polityczno-gospodarczo-militarne które egzystowały obok siebie przez blisko 50 powojennych lat. Z tym, że umowny Zachód żył i pracował dla siebie, a Wschód próbował szerzyć rewolucję na cały świat. Niestety, Rosja i jej przydatki to była i jest gospodarcza mizeria i te próby stałego mącenia musiały się skończyć tak jak się skończyły. Krótko mówiąc, ruiną gospodarczą. Zachód zaś zmienił taktykę. Metodami „pokojowymi” dokonał nowego podziału Europy. Metody nie do końca okazały się pokojowe, bo na Bałkanach doszło do otwartej wojny która pociągnęła za sobą tysiące ofiar śmiertelnych, dziesiątki tysięcy rannych i ogromne zniszczenia materialne w krajach b. Jugosławii. Spokoju i pokoju nie ma po dzień dzisiejszy.
      Ostatnie lata przyniosły kolejną „nową jakość” w relacjach wewnątrz europejskich. Dążenie do zaprowadzania nowych porządków, „na własną modłę” u obcych, czyli krajów północnej Afryki i Bliskiego Wschodu, spowodowało masowe ruchy migracyjne skierowane tym razem do Europy. Początkowo sądzono, że to zjawisko przypadkowe, spowodowane naturalnym dążeniem do poprawy swoich warunków egzystencjalnych przez ludzi z terenów objętych wojnami i głodem. Ta współczesna wędrówka ludów obejmuje miliony ludzi i wszystko wskazuje, że nie widać jej końca. Rzecz w tym, że tych ludzi do Europy nikt nie zapraszał. Owszem, wiele krajów Europy zachodniej cierpi na deficyt siły roboczej, ale bez przesady, nie chodzi o miliony ludzi, w dodatku bez znajomości języków europejskich i bez żadnych kwalifikacji zawodowych. Szczegółowa obserwacja procesu migracyjnego pokazuje, że:
      - imigranci są zadziwiająco dobrze zorganizowani, wędrują utartymi szlakami, są mniej więcej jednolicie wyposażeni w ekwipunek podróżny; dopływając do granic UE masowo „gubią” dokumenty tożsamości,
      - na procederze nielegalnego przyjazdu do krajów UE doskonałe interesy robią gangi organizujące przewóz,
      - po dotarciu do UE imigranci w większości nie mają szans na podjęcie pracy zarobkowej, pozostają na utrzymaniu państw na terytorium których zostali zatrzymani. Próby uporządkowania procesu imigracyjnego w skali UE skończyły się jak dotychczas fiaskiem. Wiele krajów, w tym Polska, broni się skutecznie przed przyjmowaniem tych niechcianych w sumie „gości” w ramach kwot przydzielonych przez Brukselę. Niechęć ta narasta po kolejnych ekscesach powodowanych przez bandy sfrustrowanych imigrantów w Niemczech, Francji, Wlk. Brytanii, czy krajach skandynawskich.

      Usuń
    3. stary.piernik2 maja 2018 19:26

      c.d.
      Do tego dodać należy coraz bardziej agresywne próby narzucania Europie porządku wynikającego ze skrajnie praktykowanego islamu.
      W tym miejscu trzeba postawić pytanie o co tu naprawdę chodzi? Odpowiedzi wprost nie możemy oczekiwać, bo tu jest pole do popisu dla fałszywych autorytetów. Być może, że prawdziwa jest ta zawarta w komentarzu jednego z internautów na blogu https://bezdekretu.blogspot.com/ :
      „Chodzi o stworzenie państwa federalnego, które stoi na własnych nogach i dysponuje europejską armią zamiast armii narodowych. Trzeba ostatecznie skończyć z gospodarczą samowystarczalnością która stanowi kręgosłup totalitarnych reżimów. Potrzeba wystarczającej ilości organów i środków, żeby w poszczególnych państwach związkowych wprowadzić zarządzenia wydane w celu utrzymania porządku ogólnego”.
      Tłumaczenie na język polski:
      Oczywistym jest, że europejskie państwo socjalistyczne zrzeszające republiki/landy (państw związkowych) likwidując wolny rynek i motywację do pracy, stworzy warunki do korupcji i nepotyzmu, musi popaść w ekonomiczną nędzę i doprowadzić do wybuchu niepokojów społecznych. Dlatego musi ono dysponować sprawnym aparatem terroru umożliwiającym zmuszanie republik/landów (państw związkowych) i ich ludności do posłuszeństwa – „utrzymania porządku ogólnego”. Ponieważ władza państwa socjalistycznego nie może liczyć na lojalność armii republik/landów (państw związkowych) ani ich dowództw, armie te muszą być zlikwidowane i zastąpione jedną, lojalną wobec władzy centralnej armią europejską. Konieczna jest również likwidacja samowystarczalnych gospodarek republik/landów( państw związkowych), ponieważ nawet w przypadku, gdyby pozbawione narodowych armii społeczeństwa tych państw próbowały stawiać opór brukowcami, sztachetami, kosami, a nawet gołymi rękami, zawsze można wziąć je głodem i chłodem, wstrzymując dostawy zaopatrzenia, odcinając dopływ energii elektrycznej lub zakręcając przysłowiowy kurek z gazem.”
      To jest rozwiązanie docelowe.
      Pytanie na dzisiaj brzmi: ile lat zajmie Brukseli dojście do tego celu?
      Drugie pytanie brzmi: kto zdobędzie się na skuteczną obronę przed tymi zakusami?

      Usuń
    4. O ranyście. Najpierw o szydle a potem o motoidle:)

      Usuń
    5. stary.piernik3 maja 2018 00:13

      Niepotrzebnie nadwyrężasz swoje cenne zdrowie.
      O 22.00 powinieneś być w swoim łóżku z rękami na kołdrze :))))
      Nie czytaj bo się oczy psują od komputera ;)

      Usuń
    6. A po północy normalny chłop co nie co grzmoci:)

      Usuń
  3. stary.piernik2 maja 2018 19:50

    Przykładem ustawicznego robienia nam wody z mózgu jest heca wokół przygotowywania budżetu UE na lata 2021-2027. https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/projekt-budzetu-ue-na-lata-2021-2027/lwvt0bn
    Ile dadzą, ile zabiorą? Od czego są nasi negocjatorzy? W końcu budżet MUSI być przyjęty jednomyślnie! O tym, że tych środków dla Polski będzie mniej wiadomo było już w chwili ogłoszenia kwot na bieżącą perspektywę, kiedy o Brexicie jeszcze nie było mowy. Na sprawiedliwy podział nie ma co liczyć, bo nie wiadomo czyje interesy reprezentują od lat nasi negocjatorzy. Poza tym, zanim dojdzie do uchwalenia budżetu odbędą się wybory do PE i budżet uchwali nowy skład PE. Osobiście uważam, że znowu zostaniemy wyślizgani. Tylko dlaczego? Dlaczego kompromis oznacza zawsze naszą stratę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stary.piernik3 maja 2018 23:41

      O wirtualnych, jak na razie, pieniądzach z kasy unijnej będziemy jeszcze długo deliberować. Nie zmieni to jednak faktu, że wpłacimy do kasy więcej niż w poprzedniej perspektywie, a otrzymamy mniej, bo nie będzie pieniędzy brytyjskich i planiści chcą wydać kasę na inne cele po to żeby więcej zostało dla Niemiec i Francji. Mnie jednak dziwi zadowolenie naszych włodarzy którzy nową sytuację przedstawiają jako nasz sukces negocjacyjny. Na czym on ma polegać tego nie wiem.
      W końcu dalej trwa pomieszanie pojęć. Przy tworzeniu projektu budżetu i jego rozdziale na poszczególne państwa mają być brane pod uwagę wyłącznie wskaźniki przypisane poszczególnym państwom członkowskim. Tymczasem z tego co zostało ogłoszone wynika, że zostaną stworzone nowe cele na które wydzielone zostaną konkretne kwoty, ale nie wiadomo jaki będzie ich podział i rozdział? Uznaniowy, czy według ściśle określonych kryteriów i kto na tym skorzysta?
      Pierwszy kant dotyczy uzależnienia przyznanych kwot od przestrzegania zasad praworządności przez kraje unijne. Okazuje się, że nie tylko Polska jest na celowniku urzędników unijnych.
      Jest tu pełna dowolność interpretacji, nie mająca przy tym umocowania w traktacie unijnym. Chodzi o osławiony art. 7. O tym co jest a co nie jest praworządne nie powinni decydować politycy, zwłaszcza jeśli nie upoważnia ich do tego żaden zapis traktatowy. Kraje których to dotyczy powinny zdecydowanie protestować. W przypadku Polski mamy do czynienia z jakąś schizofrenią. Z jednej strony są głosy, że Junkersy i Timmermansy mogą nam skoczyć, a z drugiej strony od kilku miesięcy tłumaczymy się jak małe dzieci przyłapane na robieniu rzeczy nieprzyzwoitych. Albo, albo.
      Druga sprawa kontrowersyjna dotyczy wspólnej polityki obronnej. Ten temat istnieje od lat, ale nigdy nie przeszedł do fazy konkretów. Dzisiaj kraje europejskie należą do NATO, albo udają, że są neutralne. Czy utworzenie wspólnych sił europejskich oznacza, że Europa wystąpi z NATO, czy te nowe struktury będą istniały obok NATO? I kluczowa sprawa, na jakich zasadach będzie odbywało się dowodzenie tymi siłami i kto będzie decydował o ich użyciu w sytuacji zagrożenia przykładowo naszej wschodniej granicy? Problem nachodźców traktuję jako tymczasowy i UE musi szybko znaleźć racjonalne rozwiązanie, bo problem sam się nie rozwiąże.
      Poza tym, jak na podobno suwerenne państwo przystało, powinniśmy zdecydować czy ważniejsze są niewielkie w sumie pieniądze z unijnej kasy, czy porządkowanie krajowego systemu prawnego zgodnie z naszymi potrzebami i oczekiwaniami.
      Chyba mamy w tej sprawie jako państwo coś do powiedzenia?

      Usuń
  4. stary.piernik4 maja 2018 16:07

    Dokąd zmierza świat?
    https://twitter.com/sbalcerac/status/972123944571539461

    Chyba mi z nim nie po drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. stary.piernik5 maja 2018 19:52

    https://www.magnapolonia.org/polacy-traca-instynkt-polityczny/

    Komentarz na czasie.

    OdpowiedzUsuń

Informacja dotycząca plików cookies: