środa, 17 maja 2017

Co nowego w polityce /czy w maglu/?_3

Pozostał temat któremu nie powinienem poświęcać uwagi, ale jednak to zrobiłem.
3.  Co dalej z PO?
PO jest dzisiaj największą partią opozycyjną. Niewiele z tego wynika, bo jest to, jak sama deklaruje, opozycja totalna, a nie konstruktywna. Jej celem jest destrukcja działań obecnego rządu. Taki model postępowania przyjęła po przegranych wyborach w 2015 roku.

Z jednej strony jej kierownictwo usiłuje przedstawić okres swych 8-letnich rządów jako pasmo nieustających sukcesów. Są przy tym ślepi i głusi na przytaczane, nie tylko przez obecnie rządzących, dowody nadużyć, czy wręcz przestępstw, popełnianych przez ludzi związanych z PO i działających za jej wiedzą i zgodą. 
Trudno się dopatrzyć logiki w postępowaniu PO, chociaż można powiedzieć też, że w tym szaleństwie jest metoda. To tylko awanturnictwo. PO stara się wszelkimi sposobami żeby było o niej głośno. W myśl zasady, dobrze czy źle, ważne żeby nazwy nie przekręcili. Zmieniające się ciągle wyniki sondaży jeszcze niczego nie dowodzą. Do wyborów sporo czasu, a po drodze jeszcze nie jedno się wydarzy.

Od jakiegoś czasu PO usiłuje wciągnąć koalicję rządzącą do publicznej debaty na temat efektów dotychczasowych rządów. Moim zdaniem i nie tylko, mamy do czynienia z nieporozumieniem dotyczącym sprawowania władzy w demokratycznym państwie prawa. 

PiS wygrał wybory parlamentarne i nikt z liczących się ugrupowań politycznych nie zakwestionował wyniku wyborczego. PiS utworzył rząd większościowy i dopóki ten stan będzie trwał, do końca kadencji opozycja może co najwyżej kontestować prace rządu. Trzeba jednak pamiętać, że ta opozycja ma ciągle silne poparcie polityczne poza granicami kraju. Tylko dzięki temu może sobie pozwalać na tak wiele i uchodzi jej to bezkarnie. Kolejne akcje CBA, policji i prokuratury podkopują jej pozycję, ale do końcowego sukcesu droga daleka.

W okresie miedzy kolejnymi wyborami parlamentarnymi właściwym forum do debaty jest parlament. Nie zanosi się na przedterminowe wybory, a do tych planowych jeszcze sporo czasu.
Jaki jest więc cel debaty do której usiłuje wciągnąć dzisiaj PO rządzących? Odpowiedź nasuwa się sama. Chodzi o stworzenie wrażenia, że partia opozycyjna ma realny wpływ na sprawowanie rządów. Nie wystarcza już ich stałe recenzowanie i powtarzanie, że wszystko idzie w złą stronę.
Póki nie zmieni się układ sił pozostaje to tylko w sferze PObożnych życzeń. Odgrywany przy tej okazji spektakl medialny pokazuje jak nisko stacza się PO w walce o przetrwanie. Argumentacja jaką się posługują działacze PO pokazuje, że 8 lat rządów i czas spędzony na ławach opozycji niczego ich nie nauczyły. Przykładowo, chcą się ścigać z PiS na programy, a dwa zdania dalej pokazują, że ich program dopiero „robi się”, bo ten archiwalny stał się nieco „nieświeży”.
Inną ciekawostką jest trwająca walka z dogorywającą partią Petru. Najświeższy przykład to zorganizowanie konferencji prasowych w tym samym czasie /szkoda, że nie obok siebie J/.

Rzeczywisty problem PO polega na kryzysie przywództwa. Wylano już morze atramentu na ten temat, ale trafnie opisał to MK w tym felietonie  http://kontrowersje.net/sprawny_pr_w_dwa_tygodnie_zrobi_ze_schetyny_g_upiego_ry_ka

Osobnym problemem są „genialne” pomysły PO dotyczące zmian które zamierza ona wprowadzić po wygranych w przyszłości wyborach parlamentarnych. To ociera się o groteskę, bo inaczej nie można nazwać pomysłu likwidacji IPN i CBA i rozwiązań alternatywnych.
Cała nadzieja w tym, że PO jeszcze długo będzie zasiadała w ławach opozycji. Dzisiaj ich akrobacje polityczne koncentrują się wokół osoby urzędującej prezydent Warszawy i spraw związanych z wyjaśnianiem kulis reprywatyzacji majątku upaństwowionego dekretem Bieruta. A szef PO ma problem związany z utrzymaniem swego stołka jeśli DT w przyszłości wróci do Polski po zakończeniu misji w Brukseli.

Z moich obserwacji wieloletnich dorzucę jeszcze coś. Nie ma nic groźniejszego niż dywersja we własnych szeregach. W PO istnieją różne frakcje i koterie, podobnie jest niestety w pozostałych ugrupowaniach politycznych. To zawsze grozi utratą instynktu samozachowawczego. Jeżeli pojawi się wystarczająco atrakcyjna oferta z zewnątrz, albo zagrają osobiste ambicje, wszystko zdarzyć się może.

Sondażom można wierzyć, albo nie, ale póki co nie spisywałbym PO na straty. Ta inwestycja jeszcze nie zwróciła się całkowicie sponsorom.


A poza tym nic na działkach się nie dzieje J

stary.piernik 

2 komentarze:

  1. stary.piernik18 maja 2017 17:11

    Przeczytać cokolwiek, to duży wysiłek. Zrozumieć przeczytane, jeszcze większy.
    Patrząc na komentarze, a dokładniej ich ilość na poszczególnych blogach /najmniej chodzi o ten, to blog całkowicie niszowy/, można odnieść wrażenie, że przeżywamy wtórny analfabetyzm. Lenistwo umysłowe, to jedyne wyjaśnienie tego stanu. Nawet towarzystwa wzajemnej adoracji są sobą zmęczone i znudzone.
    Tymczasem walka buldogów pod dywanem trwa w najlepsze. Wszystko wedle zasady, że najważniejsze jest to czego nie widać.
    „Nieopatrznie” wspomniałem, że w partiach istnieją i działają różne koterie i frakcje. Nie jest wolna od tego koalicja rządząca. Doraźnie problem sprowadza się do stopnia ich aktywności. Nie wszystkim wystarczają splendory wynikające z uczestniczenia w partii władzy.
    Dość dawno zwracałem uwagę, że koalicja rządząca nie jest monolitem. Poszczególne odłamy łączy doraźna wspólnota interesów. Na jak długo? Pożyjemy, zobaczymy. W sumie to nic nowego.
    W poprzednim rządzie Jarosława Kaczyńskiego też byli przebierańcy rodem z LPR i Samoobrony.
    Obecnie mój niepokój wynika z obserwacji zachowań zwłaszcza posła Gowina. To taki typowo „obrotowy” polityk. Niby działa w zespole, ale jednocześnie nie pominie żadnej okazji żeby zaznaczyć swą odrębność. Można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że w sytuacji pierwszego poważnego kryzysu demonstracyjnie wystąpi z szeregów obecnej koalicji. Ten typ tak ma.
    Tych „obrotowych” jest więcej. Za takiego uważam posła Czarneckiego, nie wiem na co stać posła Glińskiego?
    Powód tych zawirowań jest dość oczywisty, to walka o schedę po prezesie PiS. Dotychczas nikt nie został namaszczony, a chętnych jest wielu. Niestety, nie ma wśród nich ciągle takiego który godnie zastąpiłby prezesa.
    Jeżeli nie uda się tego etapu pokonać bezpiecznie to niestety PiS podzieli los wielu innych partii które jak meteory przeleciały przez polską scenę polityczną.
    Nie muszę odpowiadać kto na tym najwięcej straci.

    OdpowiedzUsuń
  2. "towarzystwa wzajemnej adoracji są sobą zmęczone i znudzone."????!!!!!
    No i znowu wystuka, że jestem przewidywalny. Ciekawe tylko do czego odniesie, porówna. A może już się odzwyczaił? Zobaczymy?
    Niestety. Cały problem nie jest w tym, że są jacyś obrotowi. Szwędały. To nie jest problem. To dopiero byłaby kiepska sprawa, gdyby od jakiegoś Szwędały Gamonia ustrój państwa polskiego by się popruł. Cóż by to było za słabe państwo. A było by to państwo, do którego jego założyciele stoją plecami. Mówi się suweren. Jaki to by był suweren, jakby nie był suwerenny w swoich decyzjach. A wszystko sypało się w gruzy. Co "chuj, dupa, kamieni kupa"? Dalszy ciąg? Samo to pierwsze słowo pochodzi od staropolskiego: chujec czyli wieprz. Zróbmy rzeź tym tłustym wieprzom niech nam Polski już nie pieprzą. Niech nie robią z nas już jaj. Niech spieprzają w dziki kraj:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Informacja dotycząca plików cookies: