Nie łudźmy się, że
dotyczy tylko opozycji. Sezon wyborów przed nami więc „kiełbasa wyborcza” ma
wzięcie.
Możliwości oferentów są różne. O szansach na spełnienie obietnic nie
mówię, ale bliżsi realizacji są aktualnie rządzący chyba, że sami pogrzebią swe
szanse. Opozycja obiecuje Inflanty.
Ciekawie wyglądałby ranking obłudników. Za wcześnie na jego tworzenie bo jeszcze nie wszyscy wystartowali w wyścigu do foteli parlamentarnych. Na razie trwa licytacja kto obieca więcej i nikt się nie martwi jakie są możliwości spełnienia obietnic.
Rządzący są w korzystniejszej sytuacji bo wiedzą na co mogą sobie pozwolić. Kuchnię zdradził parę dni temu Dworczyk kiedy powiedział, że przygotowania do „5 Kaczyńskiego” trwały od dawna, ponieważ rząd MM po cichu liczył jakie są rezerwy w budżecie.
Największą wesołość wzbudza rzekome podkradanie pomysłów. Dzisiaj to specjalność POKEmonów. Najpierw potępiają w czambuł propozycje koalicji rządzącej, a na zakończenie występu medialnego stwierdzają, że oni taki pomysł zgłosili tak dawno temu, że zdążyli o nim zapomnieć. Nie potrafią jednak powiedzieć dlaczego tych pomysłów nie realizowali. Osiem lat to dla nich za mało? Po prostu, według nich najpierw trzeba zrobić dobrze swoim.
Kandydaci opozycyjni, a bardziej formacje które ich wystawiają, mają poważne problemy z którymi nie wiadomo jak sobie poradzą. To nie są problemy jednej tylko kategorii, ale mają różny ciężar gatunkowy.
Pomocą w ocenie jest konstytucja III RP. Ta z 1997 roku która gwarantuje wolność wyznania i praktyk religijnych /art. 53/, a także prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami /art. 48/. Jaki tu występuje związek przyczynowo-skutkowy? Tak się dziwnie składa, że związek jest.
Zbieranina, po stronie totalnych, która będzie usiłowała w wyborach do PE przejąć maksymalną ilość mandatów reprezentuje dość egzotyczny zbiór poglądów politycznych, społecznych i ekonomicznych. Może być też i tak, że tam nie ma żadnych poglądów. Jest tylko żądza władzy. Za wszelką cenę. Ostatnio Bielan zwrócił uwagę, że ta księżycowa koalicja po wygraniu wyborów do PE rozpierzchnie się w Brukseli jak stado kur. Gdzie więc ta jedność?
Czy w takim razie elektorat się na takie dictum zgodzi? Czy ma tego świadomość? Wiele wskazuje na to że trudno będzie przezwyciężyć rozbieżności i wynik końcowy pozostaje otwarty.
Powtarzam swoją mantrę. Wybory do PE to tylko walka o maksymalne obsadzenie swoimi mandatów przyznanych Polsce. W kilku przypadkach dodatkowo jest to próba ucieczki przed odpowiedzialnością nie tylko polityczną.
Mogę się zgodzić co do tego, że wyniki wytworzą klimat dla jesiennych wyborów do Sejmu i Senatu. Tu jest właśnie pole do rozważań o przyszłości politycznej Polski.
Marzeniem niektórych polityków jest doprowadzenie w Polsce do systemu dwupartyjnego. To jeszcze dłuuugo pozostanie w sferze marzeń.
Tymczasem dzisiaj opozycja usiłuje zebrać się pod jednym sztandarem, a może bardziej totemem. Niestety, a może na szczęście dla nas, harcownicy w rodzaju Mieszkowskiego, czy Hartmana starają się wyeksponować na czym polega ich „oryginalność”. To powinno ułatwić podejmowanie decyzji przez elektorat wiejski i ten mniej wyrobiony politycznie, ale bardziej zadeklarowany ideologicznie.
Wybory do PE miną i pozostanie pytanie co dalej? W wyborach do Sejmu i Senatu obowiązują inne zasady. Niemożliwy jest start według modelu „kupą mości panowie”. Nie wystarczy również dalsze straszenie PiS-em.
Nie wiadomo jak teraz zareaguje elektorat PSL-u. Nie wiadomo też jakie nowe ugrupowania pojawią się na scenie politycznej. Kto zniknie w planktonie, a kto zdobędzie się na samodzielność?
Mam w pamięci wybory samorządowe 2018, zwłaszcza na prezydenta Warszawy. W wyborach parlamentarnych również jest ryzyko, że wygrani nie będą realizowali obietnic przedwyborczych. Można się wtedy na nich obrażać, ale praktycznie do końca kadencji nie można nic zrobić.
Czy można się zabezpieczyć przed przykrymi niespodziankami?
Bez zmiany kodeksu wyborczego nie.
Dzisiaj ważne jest żeby się nie dać ogłupić manipulatorom w rodzaju posła Mieszkowskiego i jemu podobnych.
Ciekawie wyglądałby ranking obłudników. Za wcześnie na jego tworzenie bo jeszcze nie wszyscy wystartowali w wyścigu do foteli parlamentarnych. Na razie trwa licytacja kto obieca więcej i nikt się nie martwi jakie są możliwości spełnienia obietnic.
Rządzący są w korzystniejszej sytuacji bo wiedzą na co mogą sobie pozwolić. Kuchnię zdradził parę dni temu Dworczyk kiedy powiedział, że przygotowania do „5 Kaczyńskiego” trwały od dawna, ponieważ rząd MM po cichu liczył jakie są rezerwy w budżecie.
Największą wesołość wzbudza rzekome podkradanie pomysłów. Dzisiaj to specjalność POKEmonów. Najpierw potępiają w czambuł propozycje koalicji rządzącej, a na zakończenie występu medialnego stwierdzają, że oni taki pomysł zgłosili tak dawno temu, że zdążyli o nim zapomnieć. Nie potrafią jednak powiedzieć dlaczego tych pomysłów nie realizowali. Osiem lat to dla nich za mało? Po prostu, według nich najpierw trzeba zrobić dobrze swoim.
Kandydaci opozycyjni, a bardziej formacje które ich wystawiają, mają poważne problemy z którymi nie wiadomo jak sobie poradzą. To nie są problemy jednej tylko kategorii, ale mają różny ciężar gatunkowy.
Pomocą w ocenie jest konstytucja III RP. Ta z 1997 roku która gwarantuje wolność wyznania i praktyk religijnych /art. 53/, a także prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami /art. 48/. Jaki tu występuje związek przyczynowo-skutkowy? Tak się dziwnie składa, że związek jest.
Zbieranina, po stronie totalnych, która będzie usiłowała w wyborach do PE przejąć maksymalną ilość mandatów reprezentuje dość egzotyczny zbiór poglądów politycznych, społecznych i ekonomicznych. Może być też i tak, że tam nie ma żadnych poglądów. Jest tylko żądza władzy. Za wszelką cenę. Ostatnio Bielan zwrócił uwagę, że ta księżycowa koalicja po wygraniu wyborów do PE rozpierzchnie się w Brukseli jak stado kur. Gdzie więc ta jedność?
Czy w takim razie elektorat się na takie dictum zgodzi? Czy ma tego świadomość? Wiele wskazuje na to że trudno będzie przezwyciężyć rozbieżności i wynik końcowy pozostaje otwarty.
Powtarzam swoją mantrę. Wybory do PE to tylko walka o maksymalne obsadzenie swoimi mandatów przyznanych Polsce. W kilku przypadkach dodatkowo jest to próba ucieczki przed odpowiedzialnością nie tylko polityczną.
Mogę się zgodzić co do tego, że wyniki wytworzą klimat dla jesiennych wyborów do Sejmu i Senatu. Tu jest właśnie pole do rozważań o przyszłości politycznej Polski.
Marzeniem niektórych polityków jest doprowadzenie w Polsce do systemu dwupartyjnego. To jeszcze dłuuugo pozostanie w sferze marzeń.
Tymczasem dzisiaj opozycja usiłuje zebrać się pod jednym sztandarem, a może bardziej totemem. Niestety, a może na szczęście dla nas, harcownicy w rodzaju Mieszkowskiego, czy Hartmana starają się wyeksponować na czym polega ich „oryginalność”. To powinno ułatwić podejmowanie decyzji przez elektorat wiejski i ten mniej wyrobiony politycznie, ale bardziej zadeklarowany ideologicznie.
Wybory do PE miną i pozostanie pytanie co dalej? W wyborach do Sejmu i Senatu obowiązują inne zasady. Niemożliwy jest start według modelu „kupą mości panowie”. Nie wystarczy również dalsze straszenie PiS-em.
Nie wiadomo jak teraz zareaguje elektorat PSL-u. Nie wiadomo też jakie nowe ugrupowania pojawią się na scenie politycznej. Kto zniknie w planktonie, a kto zdobędzie się na samodzielność?
Mam w pamięci wybory samorządowe 2018, zwłaszcza na prezydenta Warszawy. W wyborach parlamentarnych również jest ryzyko, że wygrani nie będą realizowali obietnic przedwyborczych. Można się wtedy na nich obrażać, ale praktycznie do końca kadencji nie można nic zrobić.
Czy można się zabezpieczyć przed przykrymi niespodziankami?
Bez zmiany kodeksu wyborczego nie.
Dzisiaj ważne jest żeby się nie dać ogłupić manipulatorom w rodzaju posła Mieszkowskiego i jemu podobnych.
p.s. Jak to z obietnicami bywa. Lokalna prasa szczecińska przypomina o wizycie MM w czerwcu 2017 roku w szczecińskiej stoczni i ogłoszeniu budowy nowego promu https://gs24.pl/gdzie-jest-prom-to-juz-rocznica-slynnej-stepki-tort-nie-oslodzil-sytuacji-wideo-zdjecia/ar/13281847 Trzeba być ostrożnym w składaniu obietnic. W końcu PO-PSL kilka lat zajęło rozwalanie polskiego przemysłu stoczniowego. Odbudowa nie nastąpi za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Też wymaga czasu.
stary.piernik
Wraz z nadejściem wiosny zacznie się sezon na strajki. Znowu w czołówce nauczyciele pod dyrekcja Broniarza. Problem z nauczycielami przypomina kwadraturę koła. Według mnie nikt nie chce tego problemu rozwiązać radykalnie. Tak jest po prostu wygodnie. Ciekawe podejście do tematu prezentuje autor tej notki http://niewygodne.info.pl/artykul9/04752-Polscy-nauczyciele-pracuja-niewiele-OECD.htm
OdpowiedzUsuńMoże MEN powinien wreszcie poważnie potraktować temat? Zacząć od uznania zasadności podwyżek wynagrodzeń dla nauczycieli, ale najpierw doprowadzić do likwidacji „Karty nauczyciela” i przy okazji uporządkować sprawy należnych urlopów oraz pensum dla nauczycieli, od szkół podstawowych do średnich włącznie.
W końcu nauczyciel podobnie jak w każdym innym zawodzie nie musi w nim pozostać do emerytury. Może się przekwalifikować i zarabiać godnie, wedle własnego uznania.
Ten który swa pracę wykonuje niechętnie, czy wręcz z obrzydzeniem, przynosi więcej szkody niż pożytku.
Kolejny przykład utopii ekonomicznej http://niewygodne.info.pl/artykul9/04755-Milion-e-aut-Morawieckiego-jest-jak-atom-Tuska.htm
OdpowiedzUsuńPomysł niczego nie załatwia. To dopiero początek. Czysta kalkulacja, pozbawiona podkładu propagandowego, pokazuje że pakujemy się w nowe kłopoty. Jakby dotychczasowych było mało.
Premier może opowiadać różne rzeczy, ale nie można wierzyć we wszystko co mówi. Elektromobilność, jak wiele innych, nośnych medialnie haseł, nie może być celem samym w sobie. To jedno z rozwiązań alternatywnych. Trzeba pamiętać, że w świecie nauki rozważane są różne rozwiązania przyszłościowe, ale też ich rozwój lub hamowanie prac zależy od odpowiednich lobby. One decydują na co będą środki, a na co ich zabraknie.
W tych rozważaniach kluczową rolę odgrywa czas, a ściślej jego brak. Nie powinniśmy porywać się z motyką na słońce. Na realizację pomysłu jakim jest elektromobilność nie mamy dzisiaj nic poza dobrymi chęciami. Jeżeli ma to być inwestycja kapitału obcego, to i zyski pójdą w świat. Po co więc angażować się w taki biznes? Bo chcemy być światowcami?
Może jednak lepiej zostawić to innym?
Nie miałem cienia wątpliwości co do wyniku wyborów prezydenckich w Gdańsku. https://www.kontrowersje.net/12_dla_grzegorza_brauna_spektakularna_pora_ka_narodowc_w_i_piewc_w_ostrego_kursu Nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia skala wygranej Dulkiewicz.
OdpowiedzUsuńTo nie były wybory, to było referendum przeciwko PiS.
To wszystko co mam do powiedzenia na ten temat.
Naszła mnie taka myśl, uwaga ogólna dotycząca polityki medialnej rządzących.
OdpowiedzUsuńWśród rzeszy darmozjadów którzy korzystają z profitów władzy poczesne miejsce zajmują komitety polityczne. Nigdy nie mogę dojść czym one się konkretnie zajmują? Nie byłoby dla nich zbytnim obciążeniem gdyby w takim komitecie przy np. premierze była osoba lub grupa której zadaniem byłoby śledzenie wdrażania różnych obietnic składanych podczas wystąpień publicznych zwłaszcza premiera. Uniknięto by wpadek w rodzaju budowy promu w stoczni szczecińskiej. To tylko przykład.
W końcu opozycja całe swoje istnienie opiera na żerowaniu na tych chybionych obietnicach.
Obok naszych problemów istnieje jeszcze inny świat http://niewygodne.info.pl/artykul9/04754-Zbrodnie-wojenne-Izraela-w-Strefie-Gazy.htm
OdpowiedzUsuńTu widać w całej okazałości hipokryzję cywilizacji zachodniej. Na Bliskim Wschodzie od dziesięcioleci giną ludzie w niewypowiedzianej wojnie która na tyle spowszedniała, że nie zawsze informacje o niej trafiają na czołówki dzienników. To nie tylko terytorium Izraela.
Dawno nie zaglądałem na ten blog. Właściwie nie wiem dlaczego :)
OdpowiedzUsuńhttps://bezdekretu.blogspot.com/2019/03/to-jest-wojna-o-pamiec.html
Tymczasem autor pracowicie robi swoje i przedstawia sprawy takimi jakie one są, a nie jakimi chcielibyśmy je widzieć. Niestety, pranie mózgów trwa w najlepsze i trafia na podatny grunt.
Trwa w najlepsze gonienie króliczka. Albo Czaskoski jest taki głupi, albo cwany.
OdpowiedzUsuńZaginęła całkowicie podstawa, co jest normą, a co odchyleniem od niej? Robienie ludziom wody z mózgu daje rezultaty. Od kiedy jednostkowe przypadki mają upoważniać do uogólnień?
Poza tym wszystkim, dlaczego ciągle z takim entuzjazmem dajemy się nabierać na kolejne wrzuty medialne?
Doszliśmy do pełnego wynaturzenia demokracji /akurat to mnie nie dziwi/. Z jednej strony uważamy, że demokracja to rządy większości, a z drugiej wrzaskliwa mniejszość /może tylko margines/ narzuca swoje ja większości. Tylko dlaczego milczącej? Zapomnieli słów tego wiersza? http://wiersze.doktorzy.pl/kiedyprzyszli.htm
Nie ma kto ich wyrwać z letargu?
A może już jest dla nich za późno?
Kolejny przykład gdy ideologia bierze górę nad rachunkiem ekonomicznym
OdpowiedzUsuńhttp://niewygodne.info.pl/artykul9/04564-OZE-potrzebuje-wielomiliardowego-wsparcia.htm
Kto za to płaci? Oczywiście że nie ufo.
https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/wiceminister-artur-sobon-o-abolicji-samowoli-budowlanych-w-tvn24-bis,915571.html
OdpowiedzUsuńNo to nareszcie znaleźliście sposób na wkurwienie mnie!
Specjalista od budownictwa: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ministerstwo_Inwestycji_i_Rozwoju
UsuńKolejny przykład prymitywnej manipulacji medialnej. Zatrzymany Lech B. był asystentem senator Elżbiety Bieńkowskiej w latach 2011-2014. Teraz prowadził działalność gospodarczą na własną rękę.
OdpowiedzUsuńJaki inny związek z aferą ma komisarz UE Elżbieta Bieńkowska?
O tym media milczą.
Jarosław Moycha, brat E. Bieńkowskiej wśród zatrzymanych https://nczas.com/2019/03/11/cba-ujawnia-w-poniedzialek-zatrzymalismy-brata-komisarza-ue-elzbiety-bienkowskiej/
Usuń