Tak jak
pisałem, o Janie Karskim można wręcz bez końca. Był w pewnym sensie „dzieckiem
szczęścia”.
W miarę jednak czytania kolejnych informacji na jego temat wzrastają moje wątpliwości dotyczące zasadności wyrzutów sumienia, które dręczyły go w związku z jego misją z czasów wojny i szans na niesienie realnej pomocy Żydom na obszarach okupowanych.
Pozwolę sobie przywołać niektóre z nich.
W miarę jednak czytania kolejnych informacji na jego temat wzrastają moje wątpliwości dotyczące zasadności wyrzutów sumienia, które dręczyły go w związku z jego misją z czasów wojny i szans na niesienie realnej pomocy Żydom na obszarach okupowanych.
Pozwolę sobie przywołać niektóre z nich.
Zacznę od
tego, że jeszcze w okresie międzywojennym Karski był przygotowywany do służby
dyplomatycznej. Jedyne czego mu brakowało to doświadczenia i praktyki
zawodowej.
Gdy wybuchła wojna miał 25 lat. Studia ukończył w 1935 roku. W styczniu 1939 roku, po odbyciu wcześniej praktyk zawodowych, został zatrudniony w MSZ. Zdążył zostać rosyjskim jeńcem wojennym, co mogło skutkować znalezieniem się wśród ofiar Katynia. Jednak szczęśliwie dla niego, został wymieniony przez Niemców, a tu udało mu się uciec z transportu i dotrzeć do Warszawy. Został zaprzysiężony jako żołnierz AK. Został kurierem rządu polskiego państwa podziemnego. W tym charakterze odbywał podróże do Paryża, Londynu i ostatnią do Waszyngtonu. Nie była to jego wyłączna zasługa. Pomagali mu agenci rozrzuceni po całej Europie.
Gdy wybuchła wojna miał 25 lat. Studia ukończył w 1935 roku. W styczniu 1939 roku, po odbyciu wcześniej praktyk zawodowych, został zatrudniony w MSZ. Zdążył zostać rosyjskim jeńcem wojennym, co mogło skutkować znalezieniem się wśród ofiar Katynia. Jednak szczęśliwie dla niego, został wymieniony przez Niemców, a tu udało mu się uciec z transportu i dotrzeć do Warszawy. Został zaprzysiężony jako żołnierz AK. Został kurierem rządu polskiego państwa podziemnego. W tym charakterze odbywał podróże do Paryża, Londynu i ostatnią do Waszyngtonu. Nie była to jego wyłączna zasługa. Pomagali mu agenci rozrzuceni po całej Europie.
Jako kurier
nie miał samodzielności decyzyjnej. Miał przekazać wskazanym osobom informacje.
W większości przypadków nośnikiem informacji była jego głowa, co nie wyklucza,
że przewoził też dokumenty np. na mikrofilmach. Miał wręcz fotograficzną
pamięć. Dlatego też mawiał o sobie, że jest mobilną płytą gramofonową. Jeżeli
docierał do znaczących osób ówczesnego życia politycznego nie było to jego
wyłączną zasługą. Spotkania te organizowali mu przedstawiciele polskiego rządu
emigracyjnego. On na tych spotkaniach miał przekazać wiernie konkretne
informacje pochodzące z okupowanego kraju.
Oczywiście problem
eksterminacji Żydów na terenach okupowanych przez Niemcy hitlerowskie nie był
problemem najważniejszym i jedynym. Myślę, że Karski był tego w pełni świadomy.
Informując Edena i Roosevelta musiał wiedzieć, że wymienieni posiadają już wiedzę
na temat Holocaustu. Czy i jak zamierzali ją wykorzystać, to zupełnie inna
sprawa.
Misje
Karskiego były rozłożone w czasie. Ostatnia z nich zaczęła się latem 1942 roku
kiedy Cyryl Ratajski wysłał go z misją do premiera rządu emigracyjnego gen. Wł.
Sikorskiego. Karski dotarł do Londynu jesienią tego roku. Sikorski po
zapoznaniu się z informacjami Karskiego postanowił przekazać je rządowi
brytyjskiemu i prezydentowi USA. Informacje w swej treści były tak przerażające,
że wielu nie dawało im wiary. Posądzano Karskiego o konfabulację.
Dopiero pod
koniec lipca 1943 roku Karski spotkał się w Waszyngtonie z Rooseveltem. Wtedy
jego informacje były już bardzo spóźnione. Powstanie w getcie w Warszawie
przeszło do historii. Trwało w najlepsze wyburzanie terenów getta. Wydarzyła
się katastrofa w Gibraltarze. Niemcy aresztowali gen. Grota-Roweckiego. Czy
Karski wówczas znał stanowisko Roosevelta w kwestii żydowskiej?
Trzeba pamiętać,
że Karski spotykał się również z przedstawicielami środowisk żydowskich w USA i
przekazywał im informacje o sytuacji Żydów na terenach okupowanych. W swoich
wspomnieniach raczej nie wypowiada się w kwestii tego co Żydzi amerykańscy
zrobili dla swoich pobratymców zamkniętych w gettach na ziemiach polskich
okupowanych przez Niemców. Przypisywanie sobie winy za brak realnej pomocy
Zachodu dla prześladowanych Żydów jest rodzajem manii prześladowczej, która
ścigała go przez resztę jego życia.
Ale … właśnie
od czasu spotkania z Rooseveltem Karski dał się wciągnąć w grę dyplomatyczną,
która z zasady jest pełna zakłamania. Przygotowywał podwójne raporty. Te
oficjalne i mniej oficjalne, ale bliższe prawdy. Przy tym wszystkim okazał się
dla Mikołajczyka człowiekiem nie do końca pewnym zaufania. Został więc wysłany
do USA z zadaniem nakręcenia w Hollywood filmu fabularnego o wysiłku wojennym
Polski. Film miał być wykorzystany propagandowo, po zakończeniu wojny, dla wzmocnienia szans na korzystne rozegranie
sprawy Polski na arenie międzynarodowej.
Niestety, z filmu
nic nie wyszło. Zamiast tego Karski napisał książkę o funkcjonowaniu
podziemnego państwa polskiego „Tajne państwo” /premiera – listopad 1944 r./. Odniósł
wielki sukces wydawniczy i jako autor. Niestety, było to już po konferencji w
Teheranie, gdzie wielcy tego świata zadecydowali o przyszłości Polski.
Po zakończeniu
wojny dla Karskiego nastały lata chude. Popadł w zapomnienie. Jako emigrant
radził sobie materialnie dość dobrze. Ukończył studia z zakresu nauk
politycznych, obronił doktorat i przez około 40 lat wykładał stosunki
międzynarodowe i teorię komunizmu na Wydziale Służby Zagranicznej Uniwersytetu
w Georgetown.
Jego
działalność w okresie wojny została doceniona przez Polskę, gdzie w 1995 roku
został odznaczony Orderem Orła Białego. Izrael nadał mu honorowe obywatelstwo i
tytuł Sprawiedliwy wśród narodów świata.
W 1998 roku Izrael /w 50 rocznicę powstania państwa Izrael/ zgłosił kandydaturę
Karskiego do pokojowej nagrody Nobla. W 2012 roku prezydent Obama odznaczył go
pośmiertnie Medalem Wolności. Karski otrzymał również wiele tytułów doktora
honoris causa uniwersytetów polskich i zagranicznych.
Do tematu
Holocaustu wrócił w 1985 roku, kiedy reżyser filmu Shoah poprosił go o udział w filmie, gdzie miał przedstawić swoje
wojenne działania dla ratowania Żydów. Z wielu godzin nagrania rozmów do filmu
trafiło około 40 minut /sam film trwa blisko 9,5 godzin/, które też zostały
zmanipulowane. Domaganie się sprostowań okazało się nieskuteczne. Niejako w rewanżu
francuski pisarz Yannick Haenel opisał losy Karskiego w wydanej w sierpniu 2009
powieści pt. Jan Karski, która
wywołała wiele kontrowersji we Francji. Opisany w książce Claude Lanzmann,
autor filmu Shoah, zarzucił autorowi
manipulowanie historią. Autor książki postawił z kolei dokładnie ten sam zarzut
reżyserowi na łamach Le Monde.
Sam Karski ufundował
nagrodę im. Jana Karskiego i Poli Nireńskiej /jego żony Żydówki/ przyznawaną co
roku wspólnie przez YIVO http://pl.wikipedia.org/wiki/YIVO
w Nowym Jorku i Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie autorom publikacji
przedstawiających rolę i wkład Żydów polskich w polską kulturę.
Nie mnie oceniać
Jana Karskiego. Moim zdaniem w czasie wojny zrobił na rzecz Żydów tyle ile mógł.
Na jego postępowanie po wojnie mogło mieć wpływ to, że przed wojną wzrastał w środowisku
żydowskim w Łodzi i pojęcie jakiejkolwiek dyskryminacji było mu całkowicie obce.
stary.piernik
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz